Chcecie się dowiedzieć jak wyglądała XII Ogólnopolska Olimpiada Kreatywności naszymi oczami? Jeśli tak, to zapraszamy do lektury!

Po kilku miesiącach bardzo ciężkiej pracy, w czwartek (16.03.2017r.) o trzeciej rano zapakowaliśmy swoje rzeczy do autobusu. Wszyscy byliśmy podekscytowani, szczęśliwi  i jednocześnie zaspani, natomiast rodzice dzielnie zerwali się z łóżek aby nas pożegnać. Zanim wyjechaliśmy, tradycyjnie udzieliliśmy krótkiego wywiadu (dziękujemy pani Olu!) i około wpół do 4 wyjechaliśmy z Wilkas. Droga była bardzo długa, po 10 godzinach jazdy autobusem dotarliśmy do hotelu.

Po południu trenerzy zarejestrowali nas w Hali Stulecia, a my już spotkaliśmy pierwsze znajome twarze. Podzieliliśmy się z nimi wrażeniami co do lokalizacji tegorocznej Olimpiady, która szczerze mówiąc była niesamowicie imponująca oraz całej organizacji wydarzenia. Niezmiernie miło było widzieć nam tylu znajomych ludzi, na każdym kroku witaliśmy się z kimś innym. Już wtedy wiedzieliśmy, że przyjechaliśmy do Wrocławia nie po wynik, ale dla tej wyjątkowej atmosfery, w której zakochaliśmy się rok temu. Na początek wszyscy założyliśmy kanarkowożółte koszuleczki. No, nie wszyscy – trenerzy mieli malinowe! I tak, „koszuleczki” to dobre słowo, ponieważ dostaliśmy rozmiar dziecięcy, więc trzeba było się szybko z kimś wymienić. Około 18 zaczęła się zabawa na Ceremonii Rozpoczęcia. Może Hala nie była pełna od początku, a start się opóźniał, ale my, dzielni z migającymi pałkami, zaskarbiliśmy sobie obsługę kamer za pomocą układania z nich kreatywnych kształtów. Zmęczeni wróciliśmy do hotelu, ale nie było szans na odpoczynek – czas na ćwiczenie Zadań Na Już.

Kolejne dni miały na ćwiczeniu, przygotowaniu, pracy, oglądaniu innych rozwiązań podczas przedstawień, ale także na warsztatach, rozmowach, zabawie i spaniu. Często było tak, że na próby o 12 w nocy nie mieliśmy sił, lecz wiedzieliśmy, że ciężka praca się opłaci. Będąc razem, mimo że zmęczeni, nie padaliśmy z wycieńczenia ale ze śmiechu, a nasze role odgrywaliśmy z należytą pieczołowitością. Byliśmy bardzo z siebie dumni, z uśmiechem wkraczaliśmy na przedscenium w sobotę i niedzielę. Punkty nie miały znaczenia, ponieważ daliśmy z siebie wszystko, to nas satysfakcjonowało.

Czas wolny zajmowaliśmy szalonymi układami tanecznymi, które mimo że nie były częścią przedstawień robiły wrażenie na przechodniach . W sobotę wieczorem odbyło się Wyzwanie Drużyn Bliźniaczych, które było niezłą zabawą (szczególnie dla młodszej grupy, która swoich „bliźniaków” miała, aż z USA).

Na ceremonii zakończenia, w niedzielę o 18, poznaliśmy medalistów. Drużyna unDIcided zajęła 2. miejsce i otrzymała Nagrodę Specjalną Grzegorzewskiego (za niezwykłe wykonanie i ożywienie scenografii podczas przedstawienia), a Mixed Up zajęła 5. miejsce – czego dowiedzieliśmy się dopiero we wtorek. Do Wilkas dojechaliśmy o 5 nad ranem, gdzie czekali na nas dumni rodzice.

Przez te parę dni poczuliśmy się jednością bardziej niż kiedykolwiek, razem przeżywaliśmy każdą chwilę i czerpaliśmy radość z najmniejszych rzeczy. Robiliśmy glutki na stanowiskach chemicznych, jedliśmy lizaki za trzech, kleiliśmy sukienki za czterech, śmialiśmy za stu i płakaliśmy ze szczęścia jak za dwustu.

Będziemy bardzo tęsknić za całą Olimpiadą, mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś zdołamy poczuć tę atmosferę.

Jeszcze raz chcielibyśmy podziękować Dyrektorowi Publicznego Gimnazjum im. Szarych Szeregów w Wilkasach – Panu Zygmuntowi Marciniakowi za umożliwienie nam wystartowania w tegorocznej Olimpiadzie i sfinansowanie nam kosztów rejestracji oraz noclegów we Wrocławiu, a także Wójtowi Gminy Giżycko – Markowi Jasudowiczowi za sfinansowanie nam dowozu na Olimpiadę. Oczywiście specjalne podziękowania kierujemy dla kierowców, którzy bezpiecznie i szybko transportowali nas przez te kilka dni – Panie Zygmuncie i Marku, Panie Witku i Jarku, DZIĘKUJEMY!

Do zobaczenia!

Ania (Mixed Up) i Ola (unDIcided)

Reklama
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najnowsze
najstarsze najwięcej głosów
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze