Przemoc psychiczna może być równie dewastująca jak fizyczna

0

Przemoc ma wiele twarzy. Jeśli ktoś sądzi, że nie jest ofiarą agresji, bo nie jest bity, a podlega przemocy emocjonalnej czy słownej, jest w niebezpieczeństwie. Niszczą one człowieka, skutki takiej agresji widać już w krótkim czasie, a nierzadko stanowi też preludium do fizycznego ataku. Warto wiedzieć, jak rozpoznawać przemoc emocjonalną i jak się przed nią bronić.

„Głupi”, „idiota”, „kretyn”, „szmata”, „grubas”, „chudzielec”, „oferma”, „frajer”, „egoista”, „wychowała cię na…” – wyzwiskami można by pewnie zapisać spory słownik, a te wymienione nie należą jeszcze do najgorszych. Nie warto się oszukiwać: to jest atak, to jest przemoc – podkreślają eksperci.

Tę jej postać jeszcze można w miarę łatwo rozpoznać, o ile ktoś, np. dorastając w takiej atmosferze, nie bierze jej za normalny stan rzeczy.

Przemoc emocjonalna przybiera różne formy, wcale nie musi być wyzwisk. Wśród agresorów popularne bywają na przykład żarty, po których śmieją się wszyscy (często, aż do rozpuku, także rodzina i, zdawałoby się, życzliwi znajomi) z wyjątkiem jednej osoby – ofiary. Poniżanie w obecności innych może zresztą przybierać inne formy – np. „zabawnych” opowieści z przeszłości.

Oczywiście, wszystko jest w porządku, dopóki nie zacznie ktoś żartować z „dowcipinisia”. Zajmujący się przemocą emocjonalną eksperci mówią też o innych zachowaniach. Tyran może straszyć swoim gniewem – że jak się zdenerwuje to… i tu można dopisać różne rzeczy. Niestety, czasami ofiara tych różnych skutków rozregulowanych emocji oprawcy już doświadczała. Taki człowiek może grozić przemocą fizyczną, skrzywdzeniem bliskich osób czy zwierząt albo zniszczeniem mienia, odcięciem się od ofiary.

Groźby mogą być zawoalowane – ktoś się może dowiedzieć, że ten czy tamten miał już złamany nos albo szczękę, albo że „przecież dentysta kosztuje”. Mało tego, oprawca może też grozić, że zrobi krzywdę sobie.

Dobrze jest sobie uświadomić, że posługujący się psychiczną przemocą ludzie lubują się w kontroli bliskich – nierzadko chcą nieustannie wiedzieć, co druga osoba robi, z kim i dlaczego, a nawet decydować, co ktoś ma jeść i jak się ubierać. Mogą żądać haseł do komputera czy telefonu. Nierzadko będą okazywać zazdrość, z nieustannymi bezpodstawnymi oskarżeniami o zdradę włącznie. Kontrolują finanse, utrudniają lub wręcz uniemożliwiają kontakty z rodziną czy przyjaciółmi. Bywa i tak, że zniechęcają do wizyty u lekarza, gdy taka jest potrzeba, czy też utrudniają naukę albo pracę zawodową.

Tzw. gaslighting czyli zabójcza sztuka manipulacji

To jedna z najgorszych form psychicznej przemocy. Określenie wywodzi się z amerykańskiego filmu z 1944 roku pot. „Gaslight”. Główny bohater manipuluje niedawno poślubioną żoną w ten sposób, że wmawia jej rzeczy sprzeczne z realiami i jednocześnie przekonuje, że to ona ma problemy z pamięcią i psychiką w ogóle, doprowadzając ją w końcu na skraj szaleństwa.

Bywają i tak skrajne przypadki. Na przykład człowiek, które latami dopuszcza się przemocy, także fizycznej, może wmawiać ofierze, że „jest nienormalna”, że „ma omamy”, że „powinna się leczyć, póki czas”, albo pytać: „Co ty jeszcze wymyślisz?”.

Gaslighting może jednak przybierać łagodniejsze formy. Ktoś urażony czy nawet pokrzywdzony niewłaściwym traktowaniem może usłyszeć, że „jest przewrażliwiony”, że „się mazgai” czy „żeby przestał się zachowywać jak panienka”. Tutaj też ludzka, w tym przypadku straszna twórczość, zdaje się nie mieć granic. Specjaliści mówią jasno – agresor stosuje gaslighting po to, aby nad drugim człowiekiem uzyskać przewagę i kontrolę. Kiedy ofiara przestaje ufać własnemu osądowi, staje się coraz bardziej uzależniona od swojego oprawcy. A o to przecież mu chodzi.

Od skłonnego do takich form przemocy człowieka niekoniecznie trzeba spodziewać się wyzwisk, grożenia, czy manipulacji na pierwszym czy drugim spotkaniu. Takie osoby zwykle potrafią zachowywać się zupełnie normalnie, kiedy im to odpowiada. Co więcej, wiele z nich jest na początku znajomości skłonna do nadmiernego, choć raczej nieszczerego komplementowania, dawania atencji i innych szczególnie pozytywnych zachowań. Często też sprawcy przemocy psychicznej dążą do stworzenia nienaturalnego, silnego przywiązania do sobie ofiary – na zasadzie: „my przeciwko światu”.

Komuś podatnemu, ufnemu, na początku może to się podobać. Z czasem jednak nastawienie to może się zmienić jak pora roku z lata, w jesień, a potem w zimę. Był 30-stopniowy upał, a jest 15 stopniowy mróz. Były czułe słowa, a są ataki.

Lęki i depresja

Nie trudno się domyślić, że takie traktowanie spowoduje zniszczenia w psychice życiu, a także fizycznym zdrowiu ofiary, szczególnie jeśli przemoc trwa długo. Eksperci wymieniają m.in. depresję i zaburzenia lękowe, powodowane strachem zmiany w zachowaniu. Rozwija się często poczucie beznadziei, wstyd i poczucie winy, poczucie bycia manipulowanym, kontrolowanym, izolowanym, niechcianym. Drastycznie spada samoocena. Zaburzeniu mogą ulec funkcje psychomotoryczne.

Szczególnie – na dodatek długoterminowo – cierpieć mogą dzieci atakowane przez rodziców, na co w swoim badaniu zwrócili uwagę m.in. naukowcy z Florida State University. Odkryli oni, że dzieci doświadczające słownej przemocy w domu, w dorosłym życiu 1,6 razy częściej doświadczają objawów zaburzeń lękowych i depresji oraz mają aż dwukrotnie większe ryzyko, że rozwiną się u nich zaburzenia nastroju.

„Musimy edukować rodziców na temat długofalowych skutków przemocy słownej na dzieciach” – podkreśla prof. Natalie Sachs-Ericsson, główna autorka pracy opublikowanej w piśmie „Journal of Affective Disorders”.

Ona i jej zespół przeanalizowali danej odnośnie ponad 5 tys. osób w wieku od 15 do 54 lat. Naukowców zaskoczyła powszechność problemu. Aż 30 proc. uczestników stwierdziło, że była przez rodziców werbalnie atakowana często lub czasami. Badacze tłumaczą, że z czasem dzieci zaczynają wierzyć w negatywne komunikaty, które od rodziców słyszą i potem kierują się nimi w życiu. Jeśli np. komuś nie powiedzie się choćby w szkolnym teście czy w życiu osobistym, prawdopodobnie uzna, że po prostu jest z nim coś nie tak, jak trzeba. Badania wskazują tymczasem, że właśnie tego typu przekonania predysponują do wspomnianych zaburzeń lękowych i depresji.

Groźna jak pedofilia

Zespół z Uniwersytetu Harvarda poczynił jeszcze bardziej złowieszcze obserwacje. W badaniu z udziałem ponad 500 osób w wieku od 8 do 22 lat naukowcy stwierdzili, że nasilona przemoc słowna w postaci kierowanych w stronę dziecka przekleństw, krzyków, obwiniania, wyzywania, wyśmiewania, poniżania, czy nadmiernego krytykowania może być równie niszcząca jak przemoc fizyczna, bardziej szkodliwa niż obserwowanie przez dzieci przemocy fizycznej względem innych i równie destrukcyjna jak doświadczana poza domem przemoc seksualna.

Sama przemoc werbalna okazała się szczególnie silnie zwiększać ryzyko depresji, nasilonego gniewu i wrogości do innych, a także zaburzeń dysocjacyjnych.

„Nasze wyniki wskazują na możliwość, że ekspozycja na agresję werbalną może wpłynąć na rozwój pewnych wrażliwych obszarów mózgu u podatnych osób – mówi prof. Martin Teicher, autor badania. – Działaniu słownej przemocy nie poświęcano wiele uwagi. Działo się tak pomimo tego, że według ogólnokrajowych badań 63 proc. amerykańskich rodziców informowało o jednym lub większej liczbie przypadków słownej agresji, takiej jak przekleństwa, czy wyzywanie ich dziecka” – zwraca uwagę prof. Teicher.

Naukowcy zwracają jednocześnie uwagę na inne publikacje, według których doświadczanie słownej agresji w dzieciństwie zwiększa ryzyko rozwoju niestabilnej osobowości, zachowań narcystycznych, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych i paranoi.

„Przemoc werbalna może mieć więcej długotrwałych konsekwencji niż inne formy agresji, ponieważ często ma charakter ciągły – mówi prof. Teicher. – A jeśli połączy się ją z przemocą fizyczną i zaniedbaniami, może to spowodować najtragiczniejsze skutki. Tymczasem agencje chroniące dzieci, lekarze i prawnicy najbardziej skupiają się na zapobieganiu przemocy fizycznej i seksualnej” – dodaje ekspert.

Na szczęście wiedza na ten temat staje się coraz powszechniejsza. Warto o tym wszystkim pamiętać i reagować w razie potrzeby – chronić siebie i tych, którzy jeszcze nie mogą tego zrobić sami. Po doświadczeniu przemocy tego typu z pewnością warto też rozważyć wsparcie specjalisty.

Przydatne telefony:

Telefon alarmowy – 112

Kryzysowy Telefon Zaufania – 116 123

Centrum Praw Kobiet – 600 070 717

Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” – 800 120 002

Policyjny Telefon Zaufania ws. Przemocy w Rodzinie – 800 120 226.

(Źródło informacji: Serwis Zdrowie)

Reklama
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii
Zobacz wszystkie komentarze